„Na zgromadzeniu [w Vostitsy / dzisiejszym Aigio, na koniec stycznia 1821] P. P. Germanos zaproponował, by rozważono dokładnie następujące zasadnicze kwestie: 1) Czy cały Naród jest zgodny co do tego przedsięwzięcia, czy też tylko Peloponez się go podejmie, 2) Czy czas jest odpowiedni, podczas gdy reszta Europy trwa w spokoju, 3) Jak więc ustosunkują się do tego Potęgi Europejskie, a zwłaszcza sąsiednie, 4) Jeśli do tego dojdzie, czy Rosja weźmie udział w przedsięwzięciach Narodu Greckiego i czy pomoże i w jaki sposób, skoro ma pokojowe stosunki z Portą, 5) Czy przygotowano materiały niezbędne do wojny i skąd i jak zostaną pokryte nieuniknione, wielkie wydatki.
Metropolita Germanos (zm. 1826) opowiada historię w swoich wspomnieniach, spisanych najprawdopodobniej kilka lat później (tłum. własne).
Zebrani, biorąc pod uwagę każdą z tych kwestii, a także widząc, że większa część Grecji nie ma żadnego pojęcia o tej sprawie, i że to, by Peloponez jako pierwszy i jedyny podejmował się tego przedsięwzięcia, jest głupotą, skoro niegdyś w takiej sytuacji przecierpiał rzeczy najstraszliwsze, porzucony przez wszystkich, i skoro postawa Europy, a zwłaszcza zamiary Rosji, nie są znane, i skoro brak niezbędnych materiałów, zbadawszy także wewnętrzną sytuację Narodu, zdecydowali wszyscy zgodnie, że czas nie jest odpowiedni, i postanowili zaprzestać nadużyć i spróbować załagodzić to, czego już dokonano, i tak zorganizować sprawę, by, jeśli to możliwe, Administracja [osmańska] pozostała spokojna i bez podejrzeń.”
Jakoś tak wyszło, że przez następne dwa miesiące nie udało się nic załagodzić, a wręcz przeciwnie: Turcy mieli umówione spotkanie z Grekami w Tripolitsy, a pogłoski o czekającej tam zasadzce omawiano właśnie w Vostitsy. Pomniejsze grupki możnych i możniejszych rozproszyły się w różnych kierunkach, szukając wsparcia i pomysłów. Napięcie zaczęło się nakręcać, doszło do rękoczynów i zabójstw w przypadkowych miejscach, na co Turcy skorzystali z okazji i tych, co do Tripolitsy dotarli, uwięzili. A jak już tak, to Grecy odpowiedzieli atakami, w Kalavryta 21 marca (ledwie 10 km od klasztoru Agia Lavra, skąd uroczy obrazek Vryzakisa na początku) czy Patras niedługo później (tam zresztą według Germanosa to Turcy zaczęli). Tyle północ Peloponezu…
Na tablicy przywierconej na centralnym platanie w Agia Lavra nie ma mowy o 25 marca, natomiast wspomniano, że stamtąd właśnie, poświęciwszy sztandar (z krzyżem, bo i klasztorny), wyszli zdobywcy Kalavryta z 21 marca.

Theodoros Vryzakis o tym, jak Germanos błogosławi flagę. 
Ludovico Lipparini miał taką wizję chwili. 
Germanos o wolności lub śmierci
w Agia Lavra.
Kotki przyklasztorne w 2010 roku
(historyzowane).
Według równoległej listy wydarzeń, Powstanie zaczęło się na półwyspie Mani (mówi się, że w Tsimovie / dzisiejszej Areopoli, 17 marca 1821), zarządzone przez Mavromichalisów. Tych samych, którzy zorganizowali zabójstwo Kapodistriasa, pierwszej głowy niepodległego państwa greckiego, ponad 10 lat później.
Dzięki wrażeniu, jakie zrobi broń nadesłana drogą morską przez Towarzystwo Przyjaciół, Kalamata zostanie zajęta właściwie bez walki 23 marca 1821, a lokalna Messeńska Geruzja oficjalnie ogłosi powstanie.
Niezależnie od tego, kiedy się te zdarzenia z ziarenek piasku usypały w stosik, nagle okazało się, że jest ruch przeciw niewoli i właściwie nie ma odwrotu. Dobrze ustawieni poszli przeciw obcej administracji wespół z chłopem (nie zawsze świadomie i chętnie), a co z tego wyszło i komu z korzyścią, zobaczymy.

