Zdaje się, że do pewnego momentu grecka prasa „życzliwie ignorowała” kontrowersje związane z działalnością Komisji. W końcu w tym przypadku nie jest ważne, jak zaczyna, a jak skończy (wedle ustawowej definicji). Poza tym, kto by się przejmował internetowymi przepychankami, mimo że dzięki pandemii stają się one inwazyjnie dużo bardziej codzienne.
Życzliwości coraz mniej, ale z ignorowaniem jeszcze trudniej. Bo zaczęło się troszkę kłębić nad głową pani Aggelopoulou. Cóż w tym tygodniu? Dwie rzeczy. Ale najpierw mała retardacja.
4 maja Komisja publikuje w mediach społecznościowych fragment artykułu jednego z członków Komisji, Aristidisa Hatzisa (profesora filozofii i teorii instytucji i prawa na Uniwersytecie Ateńskim), na temat Ioannisa Kapodistriasa, pierwszej głowy nowożytnego państwa greckiego. Ogólna wymowa: „Kapodistrias był dyktatorem” (bo skupił w swoich rękach niekonstytucyjnie szeroką władzę).
5 maja kolejny wpis, w zadumie nad zamieszaniem:
„Z planem i konsekwencją, od lutego tego roku i przez następnych 20 miesięcy, social media i strona Komisji ‚Grecja 2021’ służą temu celowi [pokazaniu wszystkich opinii i krytyk odnośnie działań i decyzji czasów Powstania]. W tym sensie dyskusje, które się odbywają, o ile są trzeźwe, uważamy za wyjątkowo płodne.
Litości, jeśli 200 lat później nie możemy spokojnie dyskutować czasów Powstania. Wystarczy, żeby cel był jeden: by je uczcić, ponieważ to ono, w wielkim stopniu, ukształtowało to, czym jesteśmy dziś.”
W tym samym czasie odbywa się delikatny „damage control” w mediach państwowych, gdzie Hatzis zapewnia, że niezależnie od wyrażonej opinii na temat stylu rządzenia Kapodistriasa uważa, iż ten był „człowiekiem oświeconym”, „próbował unowocześnić nową Grecję” i „poświęcił dla niej wszystko”. Dziennikarzowi, wypominającemu, że dokonuje tak mocnej obserwacji po raz pierwszy po marksistach w latach 20. XX wieku (Kordatos), Hatzis w końcu odpowiada słowem-kluczem: „Kapodistrias skończył jako dyktator” (aczkolwiek „święty”).
Ważna obserwacja w wymowie tego krótkiego wywiadu: Komisja może publikować, co chce, i głosy pojedynczych członków nie są głosami Komisji, która składa się z różnorodnego plenum: „Komisja nie ma opinii„. Wygląda na to, że Hatzis nie spodziewał się wywołania do tablicy, zwłaszcza tym artykułem, który powstał 4 lata wcześniej, podczas gdy w tym roku ukazał się inny tekst, mówiący również o Kapodistriasowych rządach silnej ręki, ale w kontekście zarazy w 1828 roku (na pewno łatwiej byłoby to tłumaczyć w telewizji: może administrator kont się po prostu pomylił?).
Zakładam, że podejmie pan działanie w celu odbudowy pamięci historycznej pierwszego przywódcy Grecji, Ioannisa Kapodistriasa, i że w jego konsekwencji odbuduje się spokój w moich stronach* i szerzej w całej Grecji.
8 maja, zakończenie listu Alexandra Avlonitisa, posła SYRIZA z wyspy Kerkyra, do premiera Mitsotakisa
* Kerkyra/Korfu była miejscem urodzenia Kapodistriasa, a Grecy są bardzo przywiązani do swoich lokalnych, „małych ojczyzn”.
Kilka tygodni dalej z programem: dużo postów na wielorakie tematy – trochę współczesności, trochę historii, jak również wezwanie do oddawania krwi. WTEM!
24 maja. Mimo że mam ustawione powiadomienia na chyba wszystkich urządzeniach mobilnych, przegapiłam, więc czytam dopiero to i niestety dopiero następnego dnia:
ARTYKUŁ, KTÓRY POJAWIŁ SIĘ JAKO WPIS NA STRONIE KOMISJI, NIGDY NIE ZOSTAŁ ZAMIESZCZONY PRZEZ KOMISJĘ. CHODZI O TEKST, KTÓRY OPUBLIKOWANO KIEDYŚ NA INNEJ STRONIE. WIĘC JAKAKOLWIEK DYSKUSJA NA TEN TEMAT NIE MA SENSU. KOMISJA JUŻ BADA TĘ KURIOZALNĄ SPRAWĘ. #GREECE2021
Wiadomo, że takie wpisy są najlepsze (zwłaszcza pod caps lockiem), mogą się za nimi kryć dziesiątki skomplikowanych historii… Szukamy więc po internecie, z wypiekami na twarzy, może trafią się jakieś zrzuty ekranu („pics”!). Całość artykułu (chyba oryginał) w formie tekstowej można przeczytać tu. A poniżej kompilacja trzech zdobytych zrzutów:



Sporo wulgaryzmów cytowanych za Karaiskakisem, jednym z ludzi-instytucji Powstania, choć istotnie znanym z brutalnego języka i mizoginizmu. Artykuł wygląda, i tak został odebrany, jako niepasujący stylem, zamysłem i opracowaniem do kontekstu, aczkolwiek już ustaliliśmy, że kontekst jest dość płynny i jedyną stałą są odbiorcy przekazu, a nie sama Komisja.
Ten wpis jest ostatnią dotychczas publikacją (minął prawie tydzień!) Komisji w mediach społecznościowych. Tymczasem…
26 maja. Gazeta ‚Estia’ informuje (w głównym artykule na pierwszej stronie), że z udziału w Komisji rezygnuje Maria Efthymiou, profesorka historii (nowożytnej) na Uniwersytecie Ateńskim. Rezygnacja miała się odbyć listownie (listu nie ujawniono), w tonie życzliwym i nieosobistym, acz stanowczym, trzy tygodnie wcześniej, 6 maja.
Podobno poszło o: 1) brak planu i pomysłu na działalność, 2) ‚gafy’ związane z publikacjami Komisji, 3) kosmopolityzm („ουδετεροπατρία”) i ogólną narrację.
Huczek w prasie jest już teraz dość słyszalny: do tego stopnia, że i władza wykonawcza zaczyna powoli mieć dosyć. Czekamy na ciąg dalszy, choć w eterze cisza. W końcu ktoś musi odezwać się pierwszy.
[Notatka na marginesie: Hatzis skomentował sytuację na swoim prywatnym koncie na facebooku, więc musimy opierać się na przekazach. Tekst miał być „tylko jego prywatną publikacją na fb i nigdzie więcej”, poboczną notatką z odkryć, których dokonywał pracując nad źródłami, opublikowaną zresztą „humorystycznie” na dzień świętego Walentego. Nie miał być artykułem i jako taki nie powstał w ramach działań Komisji.
Znowu ciekawe, czy administracja kont robi to specjalnie, czy to tylko zwyczajny (a jakże) bałagan?]